I CO Z TĄ SZKOŁĄ

lipiec 28th, 2007

Samobójstwo czternastolatki z Gdańska, próba samobójcza jej rówieśnika z innej części Polski. Przyczyna - kłopoty z rówieśnikami w szkole. Takie sytuacje nie mogą nie wywołać dyskusji na temat systemu szkolnictwa. Szkoda tylko, że takie tragedie stają się kartą przetargową w kampanii wyborczej, jak to ma miejsce w Polsce.

Tragedie, które mają miejsce w polskich szkołach wywołały dyskusję na temat systemu szkolnictwa. Pojawiają się coraz nowe propozycje dotyczące wprowadzenia zmian i naprawy systemu szkolnictwa. Niektóre pomysły wprowadzają mnie w zakłopotanie, bulwersują. Z resztą sama dyskusja ma raczej charakter polityczny nie naprawczy.

Panowie politycy nie wystarczą mundurki, monitoringi oraz utworzenie specjalnych placówek. To nie uleczy polskiej młodzieży. Jeżeli czytam o wynikach badań, które donoszą, nie ojcowie rozmawiają z dziećmi godzinę tygodniowo to ogarnia mnie przerażenie. Co może naprawić szkoła jeżeli rodzice nie mają czasu dla dzieci. Panowie politycy dodam jeszcze, że to wcale nie jest wina tych rodziców tylko raczej sytuacji, w której się znaleźli. Polski rodzic jest zajęty zarabianiem pieniędzy nie na zbytki tylko na przeżycie. Nie ma czasu na rozmowy z dziećmi na przebywanie z nimi. Na efekty takiej sytuacji nie należy długo czekać. Dzieci spędzające czas oglądając telewizję, grając na grach, często o treściach niosących przemoc, same stają się agresywne. Należy jeszcze dodać, że wiele dzieci w kraju wychowuje się bez jednego lub dwojga rodziców. Są to dzieci pozostawione pod opieki babci lub innych członków rodziny. Rodzice tych dzieci są moimi sąsiadami tutaj w Irlandii. I choć zarabiają pieniądze tracą kontakt z dziećmi. Więc może lepiej pomyśleć o rozdzielonych rodzinach, o tym jaki to ma wpływ na wychowanie młodego pokolenia, a nie cieszyą się, że bezrobocie spada.

Plany Ministra Giertycha przerażają mnie. Mieszkam w kraju gdzie dzieci chodzą do szkoły w mundurkach, mało tego czterolatki zapisywane do publicznych przedszkoli także noszą mundurki w postaci małych granatowych dresów. I powiem, że ta jednolitość wśród uczniów wygląda ładnie ale czy pozwala zmienić zachowanie dzieci tutaj? Raczej nie. Tak samo są jednostki agresywne, tak samo mijam na ulicy dzieci z papierosami w ręku. Niech Minister Giertych się nie nakręca mundurki nie zmienią niczego poza estetyką szkoły. O pomyśle wprowadzenia gimnazjów osobno męskich i żeńskich nie będę pisał bo zagadnienia cofające Polskę w okres średniowiecza nie są warte poświęcenia czasu. Szkoły o zaostrzonym rygorze to dla mnie pomysł nie do przyjęcia. Nikt jeszcze nie słyszał o stuprocentowo działającej resocjalizacji. Jakie będą te dzieci po skończeniu takiej szkoły przebywając noc i dzień wśród trudnych rówieśników nie chce nawet myśleć.

I jeszcze jedno. Dla mnie nie do przyjęcia jest reklama wyborcza LPR wykorzystująca szkołę. Te dzieci na końcu, które nie są wpuszczone na teren szkoły wyglądają bardzo podobnie do mnie z okresu ogólniaka. Wykorzystanie wyglądu zewnętrznego do pokazania, że ktoś jest lepszy lub gorszy nie powinno mieć miejsca. Bo choć nosiłam ciękie buty i skórzaną kurtkę nie czułam, że jestem dzieckiem nadającym się do szkoły o zaostrzonym rygorze. Wiem, że w reklamie liczy się wizualizacja ale nie wolno obrażać ludzi, ale obecnemu Ministrowi Edukacji można o tym mówić a on i tak lepiej wie. Chce rodzicom odbierać dzieci i umieszczać je w szkołach o zaostrzonym rygorze pod okiem emerytowanych żołnierzy, karać je jak w średniowieczu. Pewnie Pan Giertych chce wychować taką cudowną młodzież jak członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, którzy na powitanie wycizgają rękę w geście popularnym w latach trzydziestych w Niemczech. Proponuje jeszcze obowiazkowe badanie orientacji seksualnej, żeby wykluczyć ewentualne zboczenia. Nie wiem jak można to zbadać ale receptę pewnie zna poseł Wierzejski, bardzo zorientowany w temacie. Może do tego utworzył szkoły uczące prawidłowej orientacji seksualnej. A może lepiej nie podsuwam takich pomysłów obecnym władzą oświaty.

Aleksandra Panek